
Przystanek Wiedeń, czyli łódzkie lotnisko otwiera się na śiwat
Łódzkie lotnisko wchodzi właśnie w nowy etap rozwoju. Dzięki systemowi Amadeusz będziemy mogli latać z Łodzi do Nowego Jorku, Pekinu, Sydney, Hongkongu i Moskwy. Niestety, nie będą to bezpośrednie loty. Przesiąść będziemy musieli się w Wiedniu. Lądujący na lotnisku Schwechat samolot Jet Air pozwala pasażerom na podróż w dowolnym kierunku. O zaletach przystanku Wiedeń przekonywały wczoraj władze łódzkiego lotniska.
- Dojazd samochodem do Warszawy trwa około trzech godzin. Natomiast lot z Łodzi do Wiednia niewiele ponad godzinę. Dlatego nasza oferta z przesiadką w Wiedniu jest bardzo atrakcyjna dla mieszkańców Łodzi i regionu. Poza tym mamy także tańsze parkingi niż na Okęciu - mówił Wojciech Łaszkiewicz, wiceprezes łódzkiego lotniska. Już po Nowym Roku pasażerowie będą mogli kupić jeden bilet i nie martwić się podczas przesiadki w Wiedniu o bagaż. Walizki odbiorą dopiero na lotnisku docelowym.
- Chcielibyśmy te udogodnienia wprowadzić wcześniej, ale, niestety, wszystko trzeba wprowadzić do systemu informatycznego. A to wymaga czasu - mówił Krzysztof Wicherek, prezes Jet Air.
Jeśli pasażer z powodu opóźnienia lotu nie zdąży na przesiadkę? W dalszą podróż poleci najbliższym samolotem, a jeśli zajdzie taka potrzeba, przewoźnik zapłaci także za hotel.
Samoloty do Wiednia latają pięć razy w tygodniu, dwa razy dziennie, rano i wieczorem. Taka siatka połączeń gwarantuje pasażerom dostępność do szerokiej oferty połączeń, oferowanych przez wiedeński port lotniczy.
Z lotniska im. Władysława Reymonta można dotrzeć dziś do takich miast, jak Londyn, Dublin, Sztokholm, Tel Awiw, Shannon, Nottingham oraz Liverpool. Pasażerowie korzystają z tych połączeń w celach turystycznych, zarobkowych oraz biznesowych. Większość obsługują tzw. tanie linie lotnicze.

