OPG ORANGE PROPERTY GROUP
2009-06-04

Z ruiny w zabytkową perełkę

Trudno uwierzyć, że dom Stefanusa przy ul. Jaracza to ten sam, który jeszcze rok temu straszył wyglądem. Konserwatorzy odsłonili odnowioną elewację i wykańczają wnętrza zabytku

Budynek wygląda dzisiaj imponująco. Fasadę zdobią odrestaurowane detale - bonia, gzymsy, zworniki, archiwolty i akanty. Wykusz nad bramą podpierają konsole z rzeźbami głów wielkich kotów. Balkon z lewej strony ma cztery kariatydy, dwie rzeźby pełnych postaci i popiersie. Nad pierwszym piętrem są putta. Przedstawiają osiem alegorii etapów produkcji kotłów. Bo tym właśnie zajmował się pierwszy właściciel zabytku Edmund Stefanus. Elewację na drugim piętrze zdobią też attyki z medalionami, girlandami i ornamentami wstęgowymi.

Remont domu Stefanusa rozpoczął się w sierpniu zeszłego roku. Po kilku miesiącach prac konserwatorzy odkryli w nim polichromie. - Malowidła są w plafonach na suficie klatki schodowej. Oryginałów zachowało się bardzo mało. Ale wszystkie zrekonstruowaliśmy - mówi Michał Potz z firmy konserwatorskiej Mosaicon, która wykonuje remont.

Rekonstrukcji doczekały się też mazerunki i marmuryzacje, które wcześniej centymetr po centymetrze zostały oczyszczone z kilku warstw farby. Pracownicy Mosaiconu wykańczają je skrupulatnie małymi pędzelkami. Na zamontowanie czekają jeszcze drzwi klatki schodowej na pierwszym piętrze. Będą ozdobione ornamentami na trawionym szkle.

W domu Stefanusa na każdym kroku można się natknąć na secesyjne detale - symetryczne i roślinne ornamenty widać na drzwiach, sufitach i ścianach.

Przybyła jedna kondygnacja. Jest cofnięta od lica elewacji, dzięki czemu nie widać jej z ulicy. Przez dodatkowe piętro o kondygnację wyżej stoi teraz odnowiona wieża zabytku. Oryginalnie była na dachu drugiego piętra.

- Cała stolarka drzwiowa jest oryginalna, nie brakuje nawet jednego skrzydła. Zachowała się też piękna balustrada i większość marmurowych stopni schodów - opowiada Potz.

Tylko w dwóch pokojach na parterze są zdobione sztukateriami i złoceniami pastelowe sufity. W pozostałych, tam gdzie detale się nie zachowały, inwestor - firma Orange Property Group - zdecydował, że sufity będą podwieszane.

Odnowiona jest też piwnica. Konserwatorzy odkryli w niej ceglane, łukowe sklepienia, które wcześniej były ukryte pod tynkiem. Na najniższej kondygnacji ulokuje się prawdopodobnie restauracja, na wyższych powstały powierzchnie biurowe. Jeśli właściciel budynku zdecyduje jednak wynająć cały zabytek jednej firmie, w piwnicy może powstać sala konferencyjna na kilkadziesiąt osób.

Przed remontem dom Stefanusa był w opłakanym stanie. Elewacje się sypały, a sam budynek pękł. - Jeszcze poprzedni inwestor "zszył" go metalowymi prętami. Teraz dodatkowo wzmocniliśmy konstrukcję żelbetowymi wieńcami na każdym piętrze i nowymi stropami - mówi Potz.

Mosaicon będzie pracował w zabytkowym domu jeszcze przez kilka miesięcy. 

powrót