ŁÓDZKI TECHNOPARK
2008-10-30

Zamiast w Anglii uruchomili firmę w Łodzi

Joanna Blewąska

MobileMS to nowa łódzka firma informatyczno-telekomunikacyjna, założona przez studentów Politechniki Łódzkiej. Byli o krok uruchomienia biznesu w Anglii, ale zdecydowali się działać w Łodzi.
Nie żałują. - Nasza firma zakwalifikowała się do inkubatora przedsiębiorczości w łódzkim Technoparku. Mamy swoje biuro, nic tylko pracować - opowiada Michał Stefański, właściciel firmy.
MobileMS założyło kilkoro absolwentów Centrum Kształcenia Międzynarodowego Politechniki Łódzkiej. Dyplomy obronili mniej więcej rok temu, dziś mieszkają w różnych krajach, m.in. Hiszpanii, Francji i Włoszech. - Ale to nie przeszkadza nam wspólnie pracować - mówi Michał. - Dzielimy pracę, każdy dostaje konkretne zadania do wykonania.
Siedziba firmy jest w Łodzi. - Trochę zadecydował o tym splot wydarzeń. Cieszę się, że tak się stało - mówi Michał.
Podczas studiów wyjechał do Coventry, by uczyć się na tamtejszym uniwersytecie. - Przy uczelni działa Technopark. Wyobrażałem sobie, że kiedyś założę w nim firmę - mówi.
Ale pewnego dnia dowiedział się, że do Coventry przyjeżdża delegacja z Łodzi. Chce obejrzeć Technopark i podobny stworzyć w Polsce. To był bodziec do powrotu i uruchomienia działalności w rodzinnych stronach. - Dodatkowo polskie firmy mogą starać się teraz o dofinansowanie unijne. Można zdobyć pieniądze właśnie na innowacyjne technologie - uzasadnia Michał.
Firma MobileMS tworzy nowe technologie. Co oferuje? Na przykład przed pójściem na koncert nie trzeba będzie stać w kolejce do kasy. Wystarczy wejść na stronę w internecie, a bilet zostanie wysłany na nasz telefon komórkowy. Dokładnie będzie to fotokod, czyli prostokąt, składający się z dziesiątek białych i czarnych kwadracików. - Wystarczy bileterowi pokazać ekran naszego aparatu, a ten odczyta kod. Taka czynność zajmie mniej czasu niż przedzieranie papierowych biletów - opowiada Michał.
To nie koniec udogodnień. Na koncercie może być tzw. strefa bluetooth - tym też zajmuje się MobileMS. Dzięki niej podczas koncertu dostaniemy na telefon wiele informacji, np. ploteczki o występującej gwieździe albo kawałki wszystkich jej przebojów.

Fotokody mogą pojawiać się w całym mieście, na przykład na dworcu kolejowym. - Gdy do informacji jest kolejka, my podchodzimy do zamieszczonego na tablicy kodu i telefonem skanujemy go. Od razu mamy w aparacie cały rozkład pociągów. Albo widzimy plakat z zapowiedzią kinowego hita. Zainteresowani zeskanują fotokod, dzięki czemu po chwili dostaną na telefon zwiastun filmu. - Nie są wymagane specjalne aparaty. Zadziała prawie każdy, który ma wbudowany aparat fotograficzny - opowiada Michał Stefański.
W Polsce rynek fotokodów dopiero raczkuje, ale w Japonii jest już bardzo rozwinięty. Łódzkiej firmie udało się podpisać list intencyjny o współpracy z potężnym Centertelem. Marka ta zaproponowała pomoc przy wdrażaniu fotokodów w życie.
Na razie MobileMS nie ma dużych zysków. - Chcemy dopracować nasze produkty i dopiero potem zacząć je sprzedawać - mówią właściciele. Napisali też wniosek o dofinansowanie z funduszy europejskich.
 

powrót