
Pierwszy krok zróbcie w Łodzi
"Gazeta" patronowała środowym prezentacjom na Festiwalu Nauki, Techniki i Sztuki. Zaprosiliśmy na cztery wykłady pod jednym hasłem "Młodzi w Łodzi". Była to propozycja dla tych, którzy chcą w Łodzi zostać i tu otwierać własne firmy.
O tym, skąd wziąć na nie pieniądze, opowiadali Batłomiej Walczak z Łódzkiej Agencji Rozwoju Regionalnego i Marek Szymański, szef Keyvision Consulting. Wady i zalety prowadzenia własnego biznesu wyliczali też Monika i Grzegorz Kordylowie, właściciele firmy LIW projekt. Ona zajmuje się sprzedażą, on ma pomysły. Przez wiele lat pracował z dziećmi niepełnosprawnymi, a dziś sam wymyśla dla nich innowacyjne foteliki, które utrzymują maluchy z porażeniem mózgowym we właściwej pozycji.
Początki były ciężkie. Przez rok żyli z kredytu, potem udało się zdobyć 10 tys. zł dotacji z urzędu pracy. Za te pieniądze kupili maszyny, dzięki którym sami produkują foteliki. Miesięcznie sprzedają około dziesięciu sztuk. By wyrobić taką liczbę, nie pracują po 8 godzin dziennie, tylko dużo więcej. Zajęte mają też weekendy. - Ale jesteśmy na prostej. Firma ma już dochody, choć na razie na papierze. Każdą złotówkę nadal inwestujemy w rozwój przedsiębiorstwa - mówi pani Monika.
Na prezentację przyszło kilkadziesiąt osób zainteresowanych założeniem własnego biznesu. W rozmowie nie chcieli zdradzać nazwisk, bo na razie pracują w firmach. - Jestem chemikiem, myślę o przejściu na swoje - zdradza 30-letnia blondynka.
Jej zdaniem, to dobry moment na założenie firmy. - W ciągu kilku lat będę mogła starać się o pieniądze z Unii Europejskiej. Później te dotacje się skończą. Jeśli więc próbować, to teraz.
Potwierdzali to inni prelegenci udowadniając, że dzięki wzrostowi gospodarczemu i coraz większej zamożności Polaków, dużo mniej przedsiębiorstw upada.
W zdobyciu pieniędzy z Unii Europejskiej pomaga Łódzka Agencja Rozwoju Regionalnego. Pomoc kieruje do małych i średnich przedsiębiorstw, ale nie tylko. Za jej pośrednictwem o bezzwrotną dotację nawet do 40 tys. zł mogą się starać osoby, które mają pomysł na biznes, a nie mają jeszcze zarejestrowanej działalności.
Inną pomoc oferuje Technopark, do którego zapraszała jego dyrektorka Anna Kardasz-Jóźwicka. Budynek parku przy ul. Dubois zapełnił się w ciągu kilku miesięcy, a schronienie w nim znalazło już kilkanaście firm. Ale w planach budowy jest drugi biurowiec. - Mamy nadzieję, że za dwa lata będzie gotowy - mówi pani dyrektor. - A i teraz kolejne firmy mogą uzyskać pomoc Technoparku, np. porady prawne czy marketingowe.
Panel był także okazją do rozmów o Łodzi. - Sporo się dzieje - mówili studenci, którzy zasiedli na widowni i wyliczali: - Budowa biurowca Forum 76, w którym ulokuje się wiele firm biznesowych, czy nowa inwestycja P&G w Aleksandrowie Łódzkim.
- Ale ciągle wiele osób myśli stereotypowo - przyznają. - Po studiach jedziemy do Warszawy, bo tam jest praca za większe pieniądze. Dlaczego tak jest? - Powiem ostro. Aż 90 proc. osób nie myśli samodzielnie - uważa Szymański (wspomniany wyżej właściciel firmy jest też studentem). Pewnie dlatego studentom najłatwiej powtarzać gotowe rozwiązania.
Zdaniem Piotra z elektroniki Politechniki Łódzkiej, młodzi ludzie nie widzą, że miasto się zmienia: Większość żyje na osiedlach studenckich, z których wychodzą jedynie do pubów. Nie czytają gazet, raczej nie umawiają się na spacery po mieście. Tak jest im wygodniej.
- Konformizm - dodaje Szymański. Przeżyć beztrosko studia, a potem utarty plan: Wyjazd do Warszawy i szukanie pracy za niezłe pieniądze.
A może po prostu w Łodzi nic się nie dzieje i to tylko wyobrażenia tych, którzy zmiany chcą widzieć? - Jest praca dla finansistów, specjalistów od rachunkowości, inżynierów, informatyków, automatyków i inżynierów budownictwa - mówi Szymański. - To bardzo dużo!
Agnieszka uczy się w XXXV LO w Łodzi. Chce studiować kosmetologię na Uniwersytecie Medycznym. Nie planuje wyjazdu, bo w Łodzi ma przyjaciół. Jest optymistką, ale wie, że nie jest łatwo. Obserwuje zmagania zawodowe starszego brata. Skończył technikum gastronomiczne i chciał pracować w zawodzie. Znalazł pracę, ale pensja nie pozwoliłaby mu na wynajęcie własnego mieszkania. Zatrudnił się więc na stacji benzynowej, gdzie zarobki ma nieco wyższe. - Nie narzeka, bo ma pracę, ale jest mu przykro, że nie realizuje się w zawodzie - mówi Agnieszka.
Sama zamierza zostać w Łodzi. - Najpierw tu spróbuję znaleźć dobrą pracę - mówi.
Właśnie do tych prób zachęca "Gazeta". Pisząc o akcji "Młodzi w Łodzi" nie chcemy nawoływać: zostańcie, bo jest świetnie. Ale dajcie sobie i miastu szansę. Pierwszy krok zróbcie właśnie tu.
Gdzie szukać pomocy:
• Technopark (Łódzki Regionalny Park Naukowo-Technologiczny) - www.technopark.lodz.pl
• Łódzka Agencja Rozwoju Regionalnego - www.larr.lodz.pl, zakładka "dotacje"
Kto chce zostać
Z badań firmy Mediator przeprowadzonych na zlecenie Urzędu Miasta Łodzi wynika, że po ukończeniu studiów w Łodzi planuje zostać 35 proc. absolwentów. Pozostali jeszcze nie wiedzą, ale biorą pod uwagę wyjazd. Chęć zostania w mieście rośnie wraz z wiekiem - rozwiązanie takie wybiera zdecydowanie więcej studentów piątego niż pierwszego roku. Na pytanie, co zatrzyma cię w Łodzi, odpowiadają: ciekawa i dobrze płatna praca. Gdyby taka oferta się pojawiała, nawet 80 procent studentów nigdzie by się nie ruszyło. A gdyby podobne propozycje pracy napłynęły z kilku miast, 73 proc. zostałoby w Łodzi, a tylko 9 zdecydowanie wyjechałoby do innego miasta.
Komentarz Barbary Piegdoń, redaktorki naczelnej łódzkiej "Gazety Wyborczej"
Decyzja o pozostaniu w Łodzi wciąż nie jest łatwa. Nadal pokutuje przekonanie, że ci, co tu zostają po studiach, to ludzie, którzy gdzie indziej nie mają szans. A absolwent uczelni jest towarem, który wyrywają sobie dynamiczne metropolie w całej Polsce. Miasta kuszą. Już nie tylko lepszą pracą, ale też lepszą atmosferą, klimatem. Gdańsk na plakatach zachęca - przyjedź do nas, bo tu się żyje. Czy Łódź uczciwie mogłaby zrobić taką kampanię? Jeszcze nie. Gdyby jednak Łódź zdecydowanie postawiła na pomoc ludziom, którzy chcą pracować u siebie, na własny rachunek i na swoje ryzyko, to prędzej czy później mogłaby promować się hasłem: Łódź - miasto twojego sukcesu.

