ŁÓDZKI TECHNOPARK
2007-10-27

Naukowcy do pracy

Piotr Anuszczyk

Łódzki technopark zarzuca sieć na młodych zdolnych. Najlepsze pomysły studentów mają wreszcie zamiast na półkę trafić na sklepowe półki. Czyżby wreszcie znaleziono receptę na to, jak pogodzić naukę z biznesem?
Kuszenie utalentowanych studentów, aby zakładali firmy, to metoda sprawdzona w Europie Zachodniej. Turyński technopark od lat organizuje dla młodych konkurs na najlepszy biznesplan. Zwycięzcy dostają 20 tys. euro! A to dopiero początek rywalizacji, bo w finale ogólnokrajowym pula nagród to grubo ponad 100 tys. euro.
Pierwszy z łódzkich konkursów jest skromniejszy. Startować mogą studenci, absolwenci i pracownicy wyższych uczelni. Kryterium jest jedno: dobry pomysł na nowoczesny biznes. Zwycięzca dostaje: w pełni wyposażone biuro (meble, telefon, fax, komputer z oprogramowaniem) na terenie łódzkiego technoparku, gdzie przez rok będzie mógł za darmo prowadzić działalność. Na własność dostanie laptopa. W tym, aby zwycięski pomysł stał się gotowym produktem, pomoże rada naukowa technoparku. Zwycięstwo oznacza też bezpłatny udział w wybranej zagranicznej misji gospodarczej prezydenta Łodzi. Dla wszystkich uczestników przygotowano w listopadzie cykl darmowych warsztatów na temat jak "sprzedać" swój pomysł i zdobyć dofinansowanie.
Łowy na najlepszy pomysł bardzo spodobały się Janowi Krysińskiemu, rektorowi Politechniki Łódzkiej: - Studenci i pracownicy PŁ przywożą z kolejnych międzynarodowych imprez złote medale. Wszystko pięknie, tylko gdy ich pytam o dalsze plany, to nie bardzo wiedzą, co odpowiadać. Ze złotych krążków nic im nie przyjdzie, jeśli nie zaczną zakładać firm. A teraz mają do tego doskonałe miejsce, gdzie w cieplarnianych warunkach mogą się rozwijać.
Komfortowe warunki w technoparku to o wiele niższy od rynkowego czynsz i doradztwo biznesowo-naukowe. I już teraz widać, że to magnes dla młodych. Na siedem firm, które są już w technoparku, aż pięć założyli właśnie studenci. Najlepszym przykładem jest Arkadiusz Młynarczyk projektujący oprogramowanie, które można wykorzystać m.in. w amerykańskim iphonie. Mimo współpracy z zagranicznymi koncernami, jeszcze niedawno sam nie miał własnej firmy. Do tego, że warto ją założyć, przekonał go Tomasz Rychlewski, prezes technoparku. - Mamy jeszcze miejsce dla ośmiu firm. Ale za unijne fundusze rozbudujemy się, tak aby starczyło przynajmniej na 50 - mówi Rychlewski.
Zdaniem łódzkich władz nareszcie mamy miejsce gdzie nauka i biznes muszą się spotkać - Łódzkie uczelnie mają wspaniałe osiągnięcia. Tylko jakoś do tej pory żadna nie potrafiła przekuć ich na rynkowy sukces. Liczę, że wreszcie się to zmieni - mówi Włodzimierz Tomaszewski, wiceprezydent Łodzi. Wtóruje mu Marek Michalik, wiceprezydent odpowiedzialny za inwestycje: - Powodzenie Łodzi nie zależy od takich firm, jak Dell czy inni wielcy inwestorzy. To my sami musimy być nowocześni i atrakcyjni. I wreszcie mamy odpowiednie miejsce do rozwoju dla młodych ludzi.
Młodą instytucją, jak technopark, już teraz interesuje się Łódzka Specjalna Strefa Ekonomiczna. Rywalizacji w przyciąganiu przedsiębiorców jednak nie będzie. To dlatego, że aby rozpocząć biznes w ŁSSE, trzeba samemu najpierw zainwestować przynajmniej 100 tys. euro i zadeklarować 3-letnią działalność. Dla studenta, który ma tylko pomysł, to bariera nie do przejścia
- Dlatego oferty obydwu instytucji będą się uzupełniały, a nie konkurowały - mówi Marek Cieślak, prezes ŁSSE. - Na razie opracowujemy zasady współpracy, tak by z Łodzi nie wymknął się żaden dobry biznesplan - dodaje Cieślak. Niewykluczone, że ŁSSE obejmie część gruntów, których dysponujący 14-hektarową działką technopark na razie nie zagospodarował.
 

powrót