ŁÓDZKI TECHNOPARK
2007-12-27

Młodzi zdobyli Technopark

Piotr Anuszczyk

Biurowiec przy ul. Dubois jest już zajęty w ponad 90 proc. Korytarze zaś pełne są młodych biznesmenów. Ich firmy dopiero co wystartowały, ale plany mają bardzo ambitne.
Studentów ściągnęły preferencyjne stawki czynszu i pomoc w załatwianiu formalności. Dla wielu uzdolnionych żaków założenie firmy nadal wydaje się trudniejsze niż zaliczenie kolokwium. Fachową pomocą Technopark skusił Arka Młynarczyka. Łódzki student zasłynął tym, że stworzone przez niego oprogramowanie świetnie spisało się w telefonie firmy Apple. Mimo sukcesów informatycznych Arek nie miał własnej firmy, a swoje programy sprzedawał pośrednikom. Ale do czasu, bo teraz ma własne biuro w Technoparku.
Jego śladem poszli kolejni. - I też postawili głównie na branżę informatyczną. Co ważne, udało nam się wyzwolić energię młodych, bo w Technoparku trudno spotkać kogoś po trzydziestce. A znalezienie kogoś po czterdziestce graniczy z cudem - mówi Tomasz Rychlewski, prezes zarządu Łódzkiego Regionalnego Parku Naukowo-Technologicznego.
Jedną z najnowszych firm, która otworzy swoje biuro, jest BitsKitchen Kamila Janiszewskiego. Jaki ma pomysł? Elektroniczna lista zakupów. Brzmi futurystycznie? Zdaniem łódzkiego studenta wcale nie. - To bardzo ułatwi zakupy, np. listę sprawunków będziemy mieć w telefonie i stale będziemy ją uaktualniać. Dzięki temu mąż wracając z pracy, będzie wiedział, że ma kupić pieczywo - przekonuje Kamil.
Studentów ma być zresztą coraz więcej, bo w 2008 roku Technopark zamierza zorganizować cykl spotkań na Politechnice Łódzkiej.
Dlaczego do parku garną się akurat młodzi informatycy? Bo narzędziem pracy jest dla nich komputer. Nie potrzebują kosztownych laboratoriów ani poligonów doświadczalnych. Wystarczy miejsce do pracy i komputer. A w Technoparku na start dostają właśnie umeblowane biura z komputerem. Co ważne, płacą też symbolicznie niski czynsz. Ale do czasu. Po pierwszym roku czeka ich podwyżka, a za dwa lata ich firmy muszą być na tyle samodzielne, aby poradzić sobie bez żadnej pomocy.
Wspieranie młodych przedsiębiorców ma jednak swoją cenę. O ile założone przez nich firmy mają stać się dochodowe, to sam Technopark finansowych zysków raczej nie przyniesie. Ale korzyści i tak są ogromne, bo młodzi łodzianie uczą się, że poza pracą dla wielkiej korporacji w cenie jest też samodzielności. Co więcej młode firmy świadczą usługi, o które w Łodzi było trudno. - Na naszym terenie są firmy zajmujące się zarządzaniem logistyką czy bazami danych. A z ich oferty korzystają inne łódzkie firmy, którymi duże koncerny się w ogóle nie interesowały - mówi Rychlewski.
Ale firmy usługowe to nie wszystko. W Technoparku działa np. LIW Projekt założony przez Monikę i Grzegorza Kordylów. - Produkujemy sprzęt rehabilitacyjny dla dzieci, które nie mogą chodzić. Wcześniej pracowaliśmy w dużych firmach, które się tym zajmują, aż w końcu założyliśmy własną. Nasze rozwiązania chronią już patenty, a hitem okazał się fotelik z własnym kręgosłupem, który można indywidualnie dopasowywać do każdego dziecka.
W przyszłości takich firm przy ul. Dubois może być więcej. To dlatego, że Technopark ma zapewnione unijne pieniądze na rozbudowę. Powierzchnia biur urośnie o 3900 mkw. Ale hitem ma być nowoczesne laboratorium. - Mamy na ten cel 40 mln zł. Właśnie zaczynamy analizować rynek. Chcemy mieć pewność, że to, co zbudujemy, przyda się, dlatego jesteśmy otwarci na wszelkie sugestie łódzkich firm: jakie produkty chcą badać, czy potrzebują ośrodka wydającego certyfikaty bezpieczeństwa itp. - mówi Rychlewski.
Inwestorów kusi to, że Technopark jest właścicielem gruntów oraz oferuje tanią obsługę prawną, księgową oraz od przyszłego roku również patentową. Jeśli pojawią się inwestorzy, będzie to świetna wiadomość dla wykształconych łodzian. W Technoparku nie można bowiem otworzyć piekarni czy produkcji blachy falistej, a jedynie działalność opartą na nowoczesnych technologiach.
 

powrót