
Wyliczyli się co do złotówki
Fundacja "Jaś i Małgosia" zaprosiła dziennikarzy, by przedstawić na co poszły społeczne pieniądze ze zbiórek i od sponsorów. Uważamy, że to dobry obyczaj
- Mieliśmy marzenie o pięknej szkole dla niepełnosprawnych dzieci. I nasze dzieci mają piękną szkołę! Było to możliwe dzięki łodzianom, którzy hojnie obdarowali nas na początku roku - mówi Tomasz Michałowicz z fundacji. - Z choinki "Gazety Wyborczej", 1 proc. podatku i wpłat prywatnych uzyskaliśmy 400 tys. zł. Chcemy pokazać, jak wydaliśmy te pieniądze.
198 432 zł - wydano na remont 500 mkw. szkoły, która była w fatalnym stanie. Wymieniono okna, drzwi wejściowe i grzejniki. Położone zostały panele i wykładziny, pomalowano ściany na ciepły żółty kolor. W każdej klasie są umywalki, żeby dzieci mogły do woli taplać się w farbach i glinie.
40 124 zł - poszło na utrzymanie budynku. 42859 zł - wydano na pomoce naukowe i rehabilitacyjne, żeby dzieci mogły się szybko rozwijać. 11256 zł to koszt specjalistycznych i atestowanych mebli. 6 tys. zł pochłonął projekt techniczny windy. Dzięki niej niepełnosprawne dzieci dostaną się na wyższe piętra.
Z pieniędzy przekazanych przez łodzian zostało jeszcze ponad 101 tys. zł, za które szkoła będzie utrzymywana do czasu uzyskania dotacji.
- Zdobyliśmy też dodatkowe pieniądze z Ministerstwa Zdrowia, PFRON i kuratorium, bo nasi nauczyciele napisali wspaniałe projekty. W sumie za blisko 200 tys. zł. Wydajemy je na rehabilitację i na budowę sali do rehabilitacji multisensorycznej - mówi Michałowicz. - Wiele naszych sukcesów było możliwych dzięki dyrektorce szkoły Beacie Szymczak. To ona miała marzenie o szkole pięknej i kolorowej, zaraziła nas nim i razem je zrealizowaliśmy.

