
Radni zdali egzamin z życia
Nauczyłam się, że nie trzeba zawsze pędzić. Czasem warto przystanąć, zobaczyć kogoś innego i zaakceptować. Dzieci też się ze mnie nie śmiały, choć moje prace plastyczne były niezbyt udane - mówi radna Patrycja Wójcik.
Czworo łódzkich radnych z różnych opcji politycznych wzięło udział w niecodziennym eksperymencie. Przez miesiąc raz w tygodniu uczestniczyli w lekcjach z niepełnosprawnymi dziećmi ze szkoły Fundacji "Jaś i Małgosia". To jedyna w regionie placówka, która stwarza dzieciom opóźnionym umysłowo wyjątkowe warunki do nauki, zabawy i rehabilitacji. Jej twórcy chcieli pokazać samorządowcom, jak to wygląda w praktyce.
- Baliśmy się, że zapomną o dzieciach, które przez miesiąc uczą się zawiązywać buty, albo napisać swoje nazwisko. Że umknie im to, co najważniejsze: miłość, szczęście rodzinne, zdrowie - mówi Tomasz Michałowicz z fundacji.
Projekt pod nazwą "Szkoła życia" właśnie się zakończył. Radni zgodni mówią, że był niezwykłym przeżyciem.
Radna Ewa Majchrzak (Lewica): - Jestem zauroczona szkołą. Gdyby wszystkie niepełnosprawne dzieci miały takie warunki... Prócz edukacji niezwykle ważne są więzi społeczne, a tu - poprzez działania grupowe - dzieci je zdobywają. Przychodziłam do domu umorusana farbami i klejem. To tak, jakbym na chwilę wróciła do dzieciństwa. Nauczyłam się bardzo ważnej rzeczy - trzeba umieć słuchać. Uświadomiło mi to proste zadanie, kiedy nie posłuchałam polecenia nauczycielki. Jedno z dzieci zwróciło mi uwagę. Dla niego to było oczywiste. Dorośli zbyt komplikują świat, dlatego źle się dzieje.
Radny Mariusz Bogacz (PiS) przyznaje, że na początku był bardzo zagubiony. To jego pierwszy kontakt z niepełnosprawnymi dziećmi. Ale to właśnie one nauczyły go, by zachowywał się spontanicznie. - Te dzieci zasługują na to, żeby im pomóc - mówi.
Radny Rafał Reszpondek (PO) już wcześniej współpracował z fundacją i pomagał w założeniu szkoły. - Sam jeszcze nie mam dzieci. Te tutaj nauczyły mnie cierpliwości. To mi się kiedyś przyda - żartuje.
Patrycja Wójcik (PO) mówi, że bardzo zżyła się ze swoimi uczniami. Ma zamiar odwiedzać szkołę regularnie.
- No i proszę - na co dzień kłócą się o politykę, a tu mówią jednym głosem. Zobaczyli prawdziwe życie - cieszy się Michałowicz. W przyszłości zamierza zaprosić do projektu posłów.

